- Comments (30)
- Pings (0)
Wolałbym mimo wszystko odpowiadać na pytania lub podejmować dyskusję bezpośrednio na blogu. Więcej osób będzie mogło skorzystać, czy nawet się włączyć. Sam też mogę zyskać, bo wcale nie twierdzę, że to co wiem na dziś nie jest pozbawione błędów, więc wszelkie opinie są mile widziane. Do tego dochodzi czas, którego ostatnio też nie mam za dużo, a jeszcze staram się coś wykroić na pogłębienie własnej wiedzy. Zapraszam też do lektury na hormonwzortu.
Od dłuższego czasu czytam informacje na temat kulturystyki w internecie i jest to pierwsza tak bogata w treść strona obalająca wszystkie dotychczasowe mity. Pozatym bardzo dobry przekaz i poprawność językowa. Gratuluje
Dziękuję za tak pozytywną opinię. Jeśli temat Pana interesuje to zapraszam także na tego bloga. Tam znajduje się nawet więcej moich artykułów. Pozdrawiam.
Witam, zaluje ze tak pozno odkrylem Pana bloga, naprawde czytajac to uswiadomilem sobie jaka moja wiedza jest uboga na temat tego pieknego sportu. Wprowadzilem w zycie treningowe pana porady i efekty sa niesamowite. Mimo, ze moja praca naprawde ogranicza czas na trening (fizyczna, system 4 brygadowy). Mam nadzieje, ze bedziee Pan dalej prowadzil bloga, a na pewno bede stalym czytelnikiem. Naprawde gratuluje i dziekuje,
Dziękuję za bardzo pozytywną opinię. Zachęcam też do lektury moich artykułów na tym blogu. Pozdrawiam.
Szkoda, że dopiero tutaj trafiłem na tego linka ale lepiej późno niż wcale:) …
Witam,
Kilka tygodni temu trafiłem na tego bloga i od tamtej pory zdążyłem już przeczytać wszystkie artykuły, dlatego z niecierpliwością czekam na następne ![]()
Jakiś czas temu, przez dwa lata, dosyć regularnie ćwiczyłem na siłowni.Teraz uświadomiłem sobie, że byłem jak dziecko we mgle. Maszyny, izolacje i różne wymyślne ćwiczenia przy braku podstawowych. Oczywiście dominowała ławeczka, na szczęście nie tylko prosta.
W międzyczasie trenowałem bardzo intensywnie boks tajski, co też oczywiście masie nie sprzyjało. Później przytrafiła mi się kontuzja kolana, która przerwała mi treningi boksu.
Od tamtej pory sporo biegałem (to akurat mogę na szczęście), pływałem i nawet próbowałem to łączyć z treningiem siłowym. Z braku dostępu do siłowni ćwiczyłem w domu (między innymi metodą z książki Oliviera Lafay’a, która okazała się dosyć skuteczna, gdyby pominąć w niej brzuszki i przysiady na jednej nodze, ale z drugiej strony skuteczność mogła być po prostu chwilowym efektem nowego bodźca).
Teraz trafiłem na Pana blogi i diametralnie zmieniłem swoje mniemanie o sporcie i mojej wiedzy o nim. Miałem kiedyś stwierdzone wady postawy, więc udałem się już do ortopedy, u którego okazało się, że zastosowana wtedy gimnastyka korekcyjna w połączeniu z dużą ilością rozciągania na boksie i po nim dała dobre rezultaty i nie muszę się niczym przejmować. Planuję teraz zakup sztangi z obciążeniem i ułożenie planu treningu w oparciu o wszystkie złote ćwiczenia, tak jakbym był zupełnie początkujący.
Jednocześnie nie chciałbym całkowicie przestać biegać ani chodzić na basen, dlatego interesuje mnie w jaki sposób najefektywniej to ze sobą połączyć? Nie chodzi mi o to, żeby być jednocześnie maratończykiem i kulturystą, ale chciałbym nabyć masy mięśniowej i jednocześnie zachować wytrzymałość i kondycję z biegania. Zastanawiałem się nad jakimiś treningami sprinterskimi, ale też nie wiem jak je łączyć z siłownią. Na przykład czy dobrym rozwiązaniem byłoby ćwiczenie dwa razy siłowo w odstępach 2-4 dni, a w międzyczasie w dni nietreningowe jakieś maksymalnie 40 minutowe sprinty albo basen? Do tego oczywiście dochodziłyby dni na całkowitą regenerację. Zastanawia mnie też, jak układać dietę w takim przypadku? Czy obowiązują te same zasady co przy treningu kulturystycznym, czy może w dni z bieganiem powinienem jeść więcej węglowodanów?
Zdaję sobie sprawę, że to blog poświęcony kulturystyce, ale w internecie praktycznie nie da się znaleźć na ten temat informacji oprócz ogólnikowych stwierdzeń typu: “jak chcesz masy to nie biegaj”. Jeżeli już są jakieś rady, to przeważnie na niepokojąco kolorowych stronach dotyczących fitnessu albo na forach sportowych, którym nigdy specjalnie nie ufałem, bo każdy tam pisze co mu się podoba i praktycznie nie da się odróżnić, co ma jakieś podstawy, a co jest wyssaną z palca bzdurą.
Na koniec chciałbym podziękować za wszystkie artykuły na Pana blogu. Naprawdę, w dzisiejszych czasach i w naszej polskiej rzeczywistości, taka strona jak ta to prawdziwy skarb, pozwalający nabyć nieco rzetelnej wiedzy i uwolnić się od promowanych wszędzie mitów.
Serdecznie pozdrawiam i czekam na nowe artykuły:)
Witam serdecznie i dziękuję za pozytywną opinię. Zachęcam też do tego, by zajrzeć na drugi blog, gdzie można znaleźć nawet więcej informacji na temat kulturystyki naturalnej i moich artykułów.
Oczywiście, że można łączyć bieganie z treningiem kulturystycznym. Czy zmniejszy to przyrosty masy mięśniowej to rzecz dyskusyjna. Na pewno trzeba się zabezpieczyć od strony dietetycznej, czyli dostarczyć nieco więcej poszczególnych składników. W tej sytuacji również częstotliwość treningów siłowych powinna być nieco mniejsza.
Same sprinty najlepiej w tym układzie byłoby potraktować jako dodatkowy element treningu siłowego. Tyle tylko, że 40 minut to na początku na pewno za dużo.
Widziałbym to przykładowo tak – pomysł częściowo na podstawie książki Thibaudeau – by znaleźć sobie dobre miejsce do biegania, na którym wytyczyć odległość 100 metrów. Pierwszy bieg w danym dniu potraktować jak rozgrzewkę, choć oczywiście wcześniej też się rozgrzać. Zrobić sobie dwa takie biegi na tych 100 metrach spokojnym tempem. Przerwy miedzy tymi „seriami” 2 minuty. Dopiero za trzecim razem pobiec najszybciej jak się da. Podobnie w czwartej serii. Na tym koniec. Dopiero po kilku tygodniach np. raz na miesiąc dodawać jedną serię sprintu. Tak aż dojdzie się do dziesięciu. To powinno zająć kilka miesięcy, potem można pomyśleć o jakimś urozmaiceniu. Razem z treningiem siłowym może dać ciekawe efekty.
Specjalnie nie piszę ile razy na tydzień biegać czy ćwiczyć, bo regeneracja to sprawa dość indywidualna. Musi Pan wziąć pod uwagę również warunki życiowe, np. charakter swojej pracy – czy jest to praca fizyczna czy nie – ile Pan chodzi przeciętnie na dzień itd. Dodatkowo zwykle im człowiek starszy tym czas regeneracji jest dłuższy. Szczegółowo plan można rozpisać i wszystko ładnie połączyć, ale musiałbym wiedzieć więcej.
Osobiście nie widzę potrzeby przyjmowania większej ilości węglowodanów. Bardziej skupiłbym się na odpowiednio wysokiej podaży białka i tłuszczu, a węglowodany tylko jako dodatek, głównie z owoców. Wbrew obiegowej opinii glikogen w mięśniach i tak regeneruje się od 24-48 godzin. Większość zjadanych przez nas węglowodanów magazynuje się w postaci tkanki tłuszczowej. Zwłaszcza tych przetworzonych. Zwiększają także zapotrzebowanie na minerały i witaminy. Pozdrawiam.
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Przynajmniej co do biegania trudno mnie nazwać początkującym, chociaż chyba mogę się tak potraktować zważywszy, że od paru lat biegałem głównie dłuższe dystanse (zazwyczaj w terenie, około godziny biegania). Lat mam 21 i studiuję, a pracuję tylko dorywczo, więc mam dosyć dobre warunki do treningów. Jeśli chodzi o regenerację, to z moich obserwacji wynika, że przebiega dość szybko. Zwykle trzy dni po ciężkim treningu siłowym, czuję się już w pełni zregenerowany. Inna sprawa, że dotąd moje treningi oparte były głównie o pompki (ale też o pompki na poręczach i podciąganie, chociaż ono mi zawsze szło nieco gorzej). Z kolei po mocnym bieganiu wystarczy mi zwykle dzień odpoczynku by czuć się z powrotem dobrze. Nie robię jednak na ogół bardzo ciężkich treningów biegowych, zresztą mowa tu o bieganiu na dłuższe dystanse. W okresie trenowania boksu tajskiego biegałem bardzo dużo interwałów i pamiętam, że również wtedy regenerowałem się dość szybko.
A co do drugiego bloga, to na niego również się natknąłem i tam również zdążyłem już większość przeczytać ![]()
Pozdrawiam
Oczywiście dużo zależy od ogólnego poziomu wytrenowania danej osoby. Natomiast miarą regeneracji jest nie tylko to, że nie czuje się już zmęczenia, ale również fakt postępu na każdym kolejnym treningu. Dość często okazuje się, że dodanie jednego dnia więcej na wypoczynek przekłada się na szybsze postępy. Inna sprawa, że osobiście jestem zwolennikiem jak największego rozdrabiania treningów, na tyle na ile pozwalają na to warunki życiowe, ale to już szeroki temat i pewnie czytał Pan o tym, bo poruszałem tę sprawę nieraz. Pozdrawiam.
Właśnie to rozdrabnianie treningów mi się bardzo podoba i myślałem, żeby tak ćwiczyć, tylko nie wiem czy będę to umiał sensownie połączyć z bieganiem. Zastanawiałem się nad takim układzie treningów:
1 dzień – siła;
2 dzień – sprinty;
3 dzień – odpoczynek;
4 dzień – siła;
5 dzień – odpoczynek;
6 dzień – sprinty;
7 dzień – odpoczynek.
To wersja siedmiodniowa i bez rozdrabniania. W takim układzie Robiłbym wszystkie cztery ćwiczenia na każdym treningu ewentualnie rozbijając to na dwa mniejsze treningi w jednym dniu. Myślałem też, żeby w 5 dniu wpleść w to wszystko basen. Mógłbym teoretycznie wydłużyć cały cykl, ale zależy mi na układzie siedmiodniowym z tego względu, że niedługo będę miał raz w tygodniu dostęp do siłowni i będzie to raczej stały dzień. To dla mnie ważne, bo potrzebuję kogoś, kto będzie oceniał moją technikę i korygował, a na tej siłowni pracuje pracuje dobry trener (specjalista do rehabilitacji osób niepełnosprawnych).
Czy taki układ będzie dobry na początek? Wiem, że wszystko zależy od moich reakcji i później będę to ewentualnie korygował ale od czegoś trzeba zacząć. Tak nawiasem mówiąc boję się trochę tych trzech dni odpoczynku, bo zawsze robiłem sobie najwyżej dwa. No ale może to właśnie to czego mi trzeba, żeby robić postępy.
Układ wydaje się dobry, choć nie wiadomo jak organizm zareaguje na te sprinty zaraz na drugi dzień po siłowni. Przy takim układzie te trzy dni odpoczynku to raczej nie będzie za dużo. Co jest ważne to unikanie serii upadowych na siłowni. Lepiej skończyć o jedną serię mniej niż w ostatniej doprowadzić mięśnie do całkowitego wyczerpania.
Druga rzecz to plan powinien być zmieniany przynajmniej raz na 3-4 tygodnie. Nie muszą to być zmiany duże. Nawet nie powinny. Głównie chodzi o zmianę zakresów. Np. jak robiło się po 7 powtórzeń w serii to później zejść na 5.
Kolejność najlepiej: przysiad, martwy ciąg, dipsy i podciąganie. Pozdrawiam.
Upadków nie będzie, bo nigdy tych ćwiczeń (przysiadów i martwego ciągu) nie robiłem, więc będę się uczył na samej sztandze na początku. Na początek planuję tak:
przysiady: 4×10 powtórzeń, martwy ciąg: 4×10 powtórzeń, dipsy: 4×8 powtórzeń, podciąganie: 4×5 powtórzeń
To na pierwsze 3-4 tygodnie. Później pozmieniam zakresy i dołożę ciężaru.
Ewentualne upadki mogą się zdarzyć w ostatniej serii dipsów i może przy podciąganiu. Robiłem wcześniej te ćwiczenia, więc mniej więcej wiem na co mnie stać.
Pozdrawiam
Dobre podejście
Odnośnie dipsów i podciągania to najlepiej swój maksymalny wynik podzielić na pół i tyle robić w poszczególnych seriach. Czyli jeśli udaje się zrobić 12, to wykonywać serie po 6. Za tydzień można dodać 1 powtórzenie, czyli w tym przykładzie wyjdzie po 7 itd. To w pierwszych tygodniach. Potem znowu zmniejszyć zakres i zacząć powoli dowieszać sobie niewielkie ciężary. Życzę powodzenia.
Dziękuję
Zaczynam treningi od poniedziałku bo dopiero co się wykurowałem z choroby i muszę chwilę odczekać. Napiszę za jakiś miesiąc jak mi idzie, żeby się pochwalić ![]()
Dziękuję raz jeszcze za wszystkie rady i życzę powodzenia w rozwijaniu bloga.
Zacząłem treningi i dzisiaj po drugim dniu bardzo czuję nogi. Tylko czuję je głównie po sprintach, więc zastanawiam się czy jednak nie dołożyć trochę ciężaru do sztangi. Z racji na cenę i na miejsce w domu sprawiłem sobie niespełna dziesięciokilową. Po przysiadach i martwym ciągu byłem tylko lekko zmęczony, chociaż starałem się robić je jak najlepiej technicznie. Myślałem, żeby dołożyć 10 kg, tak żeby miało to wagę zwykłego gryfu.
Nawiasem mówiąc przeszedłem na dietę wysokobiałkową i jestem w doskonałym humorze
Dziewczyna się dzisiaj ze mnie śmiała, że cały dzień nic tylko jem i jem
Ciężar można spokojnie stopniowo zwiększać. Ostatecznie o to chodzi. Byle nie kosztem techniki, czyli za powtórzenie nieudane kończące serie uważa się te, w którym złamana została prawidłowa pozycja techniczna. Tej serii już nie wolno kontynuować.
Żarty na temat tego, że jem cały dzień to ciągle słyszę
Witam, skończyłem właśnie 4 tydzień treningu. Nie wszystko przebiegło tak jak planowałem. Treningi siłowe odbyłem wszystkie za każdym razem dodając do sztangi 1kg (ostatnio robiłem przysiady i MC z 26kg). Problem był ze sprintami, ponieważ odezwała mi się stara kontuzja i odpuściłem jeden trening, żeby się nie odnowiła. Żeby była jasność kontuzji nie mam. Po prostu podczas ostatniego biegu poczułem lekki ból w tym miejscu i postanowiłem dmuchać na zimne. Przez ostatnie dwa tygodnie też inie biegałem ponieważ byłem nad morzem i jak codziennie pływałem, jeździłem na rowerze i grałem w siatkę i w Bóg wie co jeszcze, to i tak się bałem, że na siłownie nie będę miał siły. Powiem tylko, że pływanie przy dużych falach męczy bardziej niż sprinty ![]()
A teraz do rzeczy. Biegać już będę normalnie, a zastanawiam się co z siłownią?
Czy nie czas aby pozmieniać zakresy? Te 26kg wbrew pozorom dają się we znaki, przynajmniej w MC (małe talerzyki – duży zakres ruchu). Dotąd robiłem 4 serie po 10 powtórzeń. Podejrzewam, że maksymalnie w przysiadzie mógłbym podnieść ok. 70kg, nie łamiąc techniki. W MC ok.50kg. (to domysły bo sprawdzać maksów nie planuję w najbliższym czasie).
Czy zwiększenie ciężaru do 45kg w przysiadzie i robienie 3 serii po 5 powtórzeń i zwiększenie do 35kg i tyle samo powtórzeń w MC, byłoby w tym układzie dobrym pomysłem?
Dodam tylko, że z techniką nie mam większych problemów, chociaż nie wiem jak będzie przy większym ciężarze.
Taki już jest urok życia, że nie zawsze udaje nam się zrealizować to co planujemy
Wyskakuje choroba, kontuzja, sprawy rodzinne itd. Trzeba się starać realizować tyle ile to możliwe.
Treningi proponowałbym teraz robić w następujący sposób. Przejść na kolejny miesiąc na zakres 7 powtórzeń. Te 3 powtórzenia mniej dadzą spory zapas siły, ale nie należy go zbyt mocno eksploatować. Zostałbym przy tym ciężarze, na którym skończyła się fazę dziesiątek. Zrobić na nim pierwszy trening i na każdym kolejnym dalej dokradać. Może niekoniecznie po 1kg. Myślę, że można po 2-3 kg na każdej sesji.
Początkowo będzie bardzo lekko, co da pewien luz układowi nerwowemu. Z czasem ciężary wzrosną. Za miesiąc przejdziemy na zakres 5 i pójdziemy dalej tym trybem. Po kolejnym miesiącu powrót na 10. Wówczas napiszę, jak wyliczyć ciężary dla dziesiątek. I tak będą wyższe niż teraz choć zapewne trzeba będzie je trochę zmniejszyć. 10 ruchów to nie 5 ![]()
Serii póki co zostawić tyle ile dotychczas. Faktycznie póki co maksów sprawdzać nie warto. Traci się na to przynajmniej 2 tygodnie, a w tym czasie można przecież robić postępy.
Na tę kontuzję mimo wszystko bym uważał. Skoro pojawił się ból to może się odnowić. Dla spokoju sumienia jakieś smarowanie, czasem ucisk bandażem. To takie minimum zapobiegawcze. Pozdrawiam.
Dziękuje za radę ![]()
A z tą kontuzją znam się od bardzo dawna, więc wiem mniej więcej kiedy muszę uważać. W sumie nie wiem za bardzo co mógłbym z tym zrobić. Byłem u dobrego lekarza i po USG nic tam nie zauważył. Zapisał mi serię masaży na tę nogę i na jakiś czas się poprawiło, ale zawsze raz na rok, dwa coś mnie tam pobolewa. Niby nic poważnego, ale wolę wtedy dmuchać na zimne, żeby sobie czegoś nie zerwać. Smaruję zwykle Ben Gayem i rozmasowuję przed treningiem.
Pozdrawiam
Właśnie skończyłem trening i coś mi się jeszcze nasunęło. Mianowicie po MC jak podszedłem do dipsów, pomyślałem, że też wypadałoby w nich coś zmienić i dowiesiłem sobie 4kg (mało ale pierwszy raz tak ćwiczyłem, więc nie wiedziałem ile tego dać) i zrobiłem 4 serie po 5 powtórzeń (było po 8 bez obciążenia wcześniej). Podciąganie też z 4kg 4 serie po 4 powtórzenia (było po 6 powtórzeń). Planuję teraz stopniowo zwiększać ciężar w tych ćwiczeniach (po 2kg).
Pozdrawiam
Odnośnie kontuzji to może należałoby coś tam wzmocnić. Dużo zależy czy to jest mięsień, staw czy ścięgno albo wiązadło. Gdyby dało radę to dokładnie określić i nazwać, to mógłbym pomyśleć co z tym zrobić. Jeśli mięsień to najlepiej byłoby wiedzieć, o którą głowę danego mięśnia chodzi. Ten ból może wynikać z zaburzenia balansu siłowego i być może problem w tym układzie rozwiązałoby wyrównanie tego.
W dipsach i drążku aż tak bym nie szalał. 2 kilo w martwym i przysiadach będzie ok. Natomiast dipsach i podciąganiu chodzi o słabsze łańcuchy biokinetyczne, wiec progres może się szybko wyczerpać. Najlepiej było zacząć od podwieszania 1kg i dodawać po 1 za każdym razem. Te 2 kilo to w tym momencie pewnie będzie za dużo.
Proponuję się cofnąć do tego 1kg i potem zacząć ostrożnie dodawać. Pozdrawiam.
Jeśli chodzi o kontuzję, to w grę wchodzi chyba przede wszystkim przywodziciel długi, bo kontuzja najczęściej daje o sobie znać podczas wymachów nogami albo robienia szpagatów. Ból też jest w górnej, wewnętrznej części lewego uda. Boli kiedy odwodzę nogę na zewnątrz, w drugą stronę nie. Wydaje mi się, że po prostu mam tendencję do naciągania sobie tego mięśnia.
Z tymi 4kg ćwiczyło mi się bardzo łatwo, więc nie wiem czy jest sens się cofać. Będę za to dodawać po 0,5 – 1kg.
Mięśni przywodzicieli jest tam aż pięć, ale to akurat szczegół i niewiele nam daje. Może pomogłyby żabie wyciskania na suwnicy, ale jest z tym kłopot bo w systemie rehabilitacyjnym trzeba by było mieć do tej suwnicy dostęp codziennie lub chociaż z pięć dni w tygodniu. Żabich przysiadów, bym póki co nie polecał. To już wyższa szkoła jazdy.
Gdyby była ta suwnica można spróbować, wtedy napiszę co i jak. Jeśli nie to jeszcze pomyślę..
To dowieszanie po 0,5 lub 1kg to dobry pomysł
No to już wszystko ustalone ![]()
Co do suwnicy dostęp może by się znalazł ale raz w tygodniu, więc nic to nie daje. Będę póki co obserwował tę nogę. Minął prawie miesiąc, a póki co ból się nie powtórzył.
Jeszcze raz dziękuję za rady i pozdrawiam.
Witam
Czwarty tydzień cyklu dobiega końca i zastanawiam się co dalej. Zgodnie z planem przechodzę teraz na zakres 5. Tylko co z obciążeniem? Dalej dokładać po 2/3 kg na trening? Ostatnio robiłem przysiady i MC z 42kg i powoli zaczyna mi się to dawać we znaki ![]()
W dipsach i podciąganiu podnosiłem się ostatnio z 8,5kg. Idzie mi to zasadniczo dość dobrze. Zastanawiam się tylko nad techniką podciągania. Uchwyt trochę szerszy niż szerokość barków i nachwytem. Problem mam taki, że konstrukcja mojego drążka uniemożliwia mi dociąganie klatki do samej góry. Szerzej też go nie złapię, bo nie ma miejsca. Czy taka technika ujdzie?
P.S. Może mógłbym prosić o założenie dziennika na drugim blogu?
Faktycznie może już być ciężko, ale zejście na zakres 5 sprawi, że znowu ciężary okażą się znośne. Te 2 powtórzenia to w rzeczywistości duża różnica. Proponuję pierwsze treningi w zakresie 5 zrobić z tym samym obciążeniem co ostatnie na 7 i dopiero w kolejnym tygodniu znowu dokładać. Powinno pójść do przodu ![]()
Przy nachwycie faktycznie trudno zrobić aż do klatki piersiowej. Nazbyt szerokich chwytów też nie polecam, a przynajmniej jeszcze nie na tym etapie. Łatwo można sobie nadwyrężyć rotatory.
Jak się nie da inaczej to można robić jak jest. Inna możliwość to przetestować na podchwycie lub na wąskim neutralnym. Do tego celu można zrobić sobie specjalny uchwyt z dwóch części chwytnych solidnego ekspandera związanych linką stalową z zabezpieczaniem.
Ok, w takim razie za chwilę założę dziennik na drugim bloku i kolejne sprawy możemy omawiać tam. Pozdrawiam.
Witaj Stefan, znam Cie od jakis dwoch dni jest to 48h z czego spalem jakies 14h a reszte czasu spedzilem przy kompie i czytalem twoje artykuły na temat treningow, diety (8czesci) itd… chce podziekowac za dzielenie sie swoja wiedza i przekonaniami, wiec dziekuje
Mam jeszcze pytanie co do diety, jaki posilek potreningowy i przed trenigowy jest wg ciebie najlepszy, slyszalem kiedys ze oba nie powinny skladac sie ze zbyt duzej ilosci tłuszczu poniewaz owy tłuszcz hamuje rozklad białka do organizmu, a wiadomo, aminokwasy z białka sa potrzebne w traknie i tym bardziej po ( chyba w jak najkrotszym czasie )… jak mozesz wyjasnij, pozdrawiam serdecznie
Witam. Przede wszystkim zapraszam na blog hormonwzrostu.edu.pl, gdzie jest stały ruch, większa wymiana poglądów i pojawiają się nowe moje artykuły. Tu na razie nic nie dodaję i jeszcze nie wiem, czy na tym blogu będzie cokolwiek kontynuowane.
Tam też znajduje się kilka tekstów wyjaśniających moje aktualne zdanie na temat diety. Bardzo ogólnie wygląda to tak, że największy akcent pada na białko i tłuszcz, przy niskiej podaży węglowodanów. Przy czym chodzi mi głównie o tłuszcze nasycone pochodzenia zwierzęcego, a dodatkowo dla równowagi suplementacja omega 3. To tak bardzo na razie ogólnikowo.
Fakt i przed i po treningu potrzebne jest białko, jednak jeśli nie są to aminokwasy to należy do nich dołączyć tłuszcz. Masz rację, że spowalnia on przyswajanie białka, ale z drugiej strony podbija poziom testosteronu. Dodatkowo w przeciwieństwie do wysokowęglowodanowych diet, przy okazji dość niezdrowych, tu chodzi o w miarę równomierne utrzymanie poziomu cukru we krwi. Nie ma więc dużych skoków, a mięśnie są równomierne cały czas odżywiane. Samo białko to zbyt duży koszt energetyczny i nadmierne niepotrzebne obciążenie wątroby. Pozdrawiam.
Witam,
Bardzo podobają mi się Twoje artykuły i język jakim piszesz. Metody, które preferujesz i polecasz są bardzo mi bliskie i wyrażam podobne poglądy na temat diety, metodologi treningu, suplementacji itp. itd. etc.
Chciałbym zapytać czy jest możliwość skontaktowania się z Tobą przez maila, być może jakiś komunikator typu gg?
Pozdrawiam i oby tak dalej,
Polubiłem czytać tę stronkę