W obronie kreatyny cz. 2

Kreatyna dla początkujących

Bynajmniej to nie wszystkie czynniki siejące zamęt wokół kreatyny. Sami trenujący na siłowniach wprowadzają dodatkowy szum i dezinformację. Nie wiem po co osobie zaczynającej dopiero przygodę z siłownią kreatyna. Nie wie, jak ćwiczyć, nie zna reakcji swojego organizmu, nie ma zielonego pojęcia o układaniu diety, a pierwsze co robi to biegnie do sklepu i kupuje kreatynę. To i tak lepsze od zachowania kretynów rozpoczynających od zakupu sterydów. Szkody na zdrowiu w przypadku kreatyny raczej nie będzie, ale na pewno pieniądze zostaną wyrzucone w błoto.
Gdybym miał coś radzić, to proponowałbym, by przez pierwsze dwa lata treningów nie zawracać sobie głowy kreatyną. To czas na opanowanie techniki ćwiczeń, na wczucie się we własne reakcje, na poznanie tajników diety. Większość po dwóch latach uważa się już za ekspertów, gdy tymczasem powiela tylko złe nawyki starszych kolegów i trudno ich nawet nazwać początkującymi. Read More

Najważniejsze zagadnienie w kulturystyce – masa mięśniowa

Masa mięśniowa – najważniejsza w kulturystyce

W jaki sposób by nie podchodzić do kulturystyki i czego by o niej nie pisać, zawsze ostatecznie chodzi o ten sam podstawowy parametr. O masę mięśniową. Można wprawdzie zajmować się rzeźbą i definicją mięśni, ale jest to proces wtórny. Trudno coś rzeźbić gdy masy nie ma. Są wprawdzie i tacy dziwacy co próbują rzeźbić sylwetkę przy obwodzie ramienia 30 cm, ale to raczej problem dla psychologa.
No więc masa mięśniowa. To wokół czego kręci się cały ten sport. O niej napisano najwięcej i ona zajmuje uwagę wszystkich bywalców siłowni. Mamy i tu wyjątki, czyli takich, co to twierdzą, że ćwiczą ale mięśnie ich nie interesują. Przyznam, że nie do końca nadążam za ich złożonym tokiem myślenia. Ich też zostawimy własnemu losowi. Kto ich tam wie po co właściwie ćwiczą… Read More

Przykazania dotyczące bezpieczeństwa na siłowni

Trochę już napisano o bezpieczeństwie na siłowni, ale mimo to temat ten pozostawia jeszcze wiele niedopowiedzeń więc czas zająć się nim bardziej dokładnie i wypunktować najważniejsze elementy, które pozwolą nam budować masę mięśniową bez niepotrzebnych kontuzji i bez pogłębiania wad postawy. Oto zbiór przykazań związanych z bezpieczeństwem na siłowni.

Pierwsze – Zacznij od myślenia

Każdy trening powinien być zaplanowany. Nie ma po co iść na siłownię, jeśli wcześniej nie będzie się miało sprecyzowanego planu co i dlaczego będziemy robić. Czas zapomnieć o bezmyślnym machaniu ciężarami. Trzeba cały czas być skupionym na tym co się robi. Bezpieczeństwo na siłowni nie oznacza machania małymi ciężarkami, ale skupienie i odpowiedzialność. Wtedy można ćwiczyć z dużym obciążeniem. Musisz dobrze zaplanować, gdzie i jak odłożysz sztangę po skończonej serii, by przypadkiem nie spadła Tobie, albo komuś innemu na nogi. Widziałem już lecącą w powietrzu ławeczkę, bo ktoś nie pomyślał, że sztanga z obciążeniem położona na jednym końcu może ją przeważyć, gdy osoba siedząca na drugim końcu wstanie. Read More

Najlepszy rodzaj treningu na podniesienie poziomu hormonu wzrostu?

Popularny hormon wzrostu

Hormon wzrostu stał się ostatnio bardzo modnym tematem związanym z treningami na siłowni. Od kiedy w formie, jak zawsze niestety zwulgaryzowanej, dotarły do szerokich mas informacje, że jest on w dużej mierze odpowiedzialny za wzrost masy mięśniowej, wszyscy rzucili się szukać informacji na ten temat.
Furorę robi zwłaszcza syntetyczny hormon wzrostu. Mogą sobie pozwolić na niego ci bogatsi. Doświadczeni weterani strzykawki wiedzą, że działa najlepiej w połączeniu z insuliną, estrami testosteronu i IGF-1. Ci, co mają trochę rozsądku wiedzą również, że jest to kiwanie się nad przepaścią. Już samo wstrzykiwanie sobie insuliny przez osobę zdrową jest bardzo ryzykowne. Opisana wyżej mieszanka, gdy coś pójdzie nie tak, może szybko wyprawić delikwenta na tamten świat. Read More

Dlaczego nie jestem zwolennikiem HST cz. 3

Tylko główne ćwiczenia złożone

Założenie, że metoda treningowa na masę mięśniową powinna opierać się na ciężkich wielostawowych ćwiczeniach jest poniekąd słuszne. Początkujący nie powinni nawet bawić się uginaniem ramion na biceps, czy wyciskaniem francuskim. Klika najważniejszych złotych ćwiczeń poruszy całe ciało i da sporo masy mięśniowej.
Wszystko to prawda. Obecnie promotorzy kulturystyki naturalnej wyraźnie powtarzają, że najważniejsze w budowaniu masy mięśniowej są właśnie te ciężkie lifty. Jednak jak zawsze, tak i tu, kryje się pewien haczyk. W tych ciężkich ćwiczeniach ruch inicjowany jest przez małe mięśnie asystujące. Dopiero po chwili do pracy włączają się wielkie grupy mięśniowe.
To właśnie te małe mięśnie są wąskim gardłem naszej siły. Ich słabość może sprawić, że ciężary nie będą wystarczająco duże, by pobudzić mięśnie do wzrostu. Można to obejść ruchami oszukiwanymi. Tylko, że po pierwsze grozi to kontuzją, a po drugie i tak nie da nam odpowiednio dużej siły i zawsze będzie istniało to słabe ogniwo.
Jak więc rozwiązać ten dylemat? Dopóki wszystko dobrze rośnie, robimy ćwiczenia podstawowe. Do tego dochodzi ewentualna rehabilitacja, którą też dogmatycy w stylu Haycocka mają gdzieś, bo przecież zasady muszą być maksymalnie uproszczone, by się dobrze sprzedawały! Gdy jednak dojdziemy do pewnego punktu, potrzebne będą specjalne ćwiczenia asystujące, które popchną rozwój dalej. Same w sobie wielkiej masy mięśniowej na pewno nie dadzą, ale jako wsparcie dla głównych ćwiczeń mogą zdziałać bardzo dużo. Nieraz dopiero żmudne ćwiczenia rotatorów pozwoliły popchnąć ciężar wyciskania na klatkę w górę. Kto nie widzi związku, niech lepiej wstrzyma się od pisania artykułów i książek o treningu kulturystycznym. Read More

Dlaczego nie jestem zwolennikiem HST cz. 2

Ciąg dalszy „badania” badań naukowych

Łatwo więc wywnioskować, że nie ma jedynej skutecznej metody. Na swoją obronę Bryan Haycock powie nam, że przecież w poszczególnych etapach treningu zmienia się zakres powtórzeń 15-10-5, a potem negatywy i strategiczne roztrenowanie. Na razie nie będziemy tego podważać. Niech mu będzie. Zacznijmy od innej strony.
Nasza grupa 1000 mężczyzn ciężko ćwiczy, a naukowcy ustalają jaka metoda najskuteczniej pobudza hipertrofię. Miliony amatorów siłowni na całym świecie cieszą się, że wreszcie nauka odpowie na pytanie, jaka metoda jest najlepsza.
Paskudny sceptyk, czyli ja, zapyta jednak o kolejną rzecz. Jaki jest wiek tych panów? Czy wszyscy mają tyle samo lat? Różnią się już tyloma rzeczami, a co z wiekiem? Jeśli są w różnym wieku to, na jakiej podstawie można porównywać ich wyniki? Jeśli są w tym samym, na przykład 1000 mężczyzn w wieku lat 30, to skąd wiadomo, że taka samo zareaguje osobnik w wieku lat 40? By czepiać się jeszcze bardziej mogę zapytać o ich wcześniejszy staż na siłowni. Inaczej reaguje organizm wytrenowanego, a inaczej nowicjusza. Na początku każdy bodziec działa mocno. Potem już trzeba się więcej natrudzić.
Co z ich życiem osobistym? Niepowodzenia w życiu mogą powodować poważne wahania testosteronu. Nawet o 25%. Zostawi Cię ukochana kobieta i już spada testosteron. Przyrosty masy mięśniowej diabli biorą. Spotkało Cię coś przyjemnego? Ciężka sztanga nagle lata jak ścierka, a ty nie czujesz obciążenia! Read More

Dlaczego nie jestem zwolennikiem HST cz. 1

Czas na zmierzenie się z HST

Nie chciałbym, by ten artykuł został potraktowany, jako swoista prowokacja. Pewnie prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto w imię jedynej słusznej prawdy porządnie mi wygranie. No cóż! Podając coś do publicznej wiadomości zawsze narażamy się na krytykę. Jest ona wręcz nieunikniona. Niemniej uznałem, że czas ogarnąć trochę problematykę HST i przedstawić swoje stanowisko, której do tej pory tylko sygnalizowałem.
Dlaczego nie jestem zwolennikiem HST? Najprościej rzecz ujmując mógłbym odpowiedzieć, że nie lubię, gdy ktoś za mnie układa plan i decyduję, jak mam ćwiczyć. Jednak taka odpowiedź niczego nie wyjaśnia i nie warta jest zaśmiecania internetowych zasobów. Nim więc najdzie Was ochota na krytykę pozwólcie mi rzecz wyjaśnić bardziej szczegółowo.

Krótki zarys dogmatyki

Nie ufam dogmatykom. W wielu dziedzinach życia, nie tylko w kulturystyce, bardzo zawiodłem się na ludziach, którzy z dużą pewnością siebie deklarowali, iż ich poglądy są słuszne, a wszyscy myślący inaczej się mylą. To łagodna wersja. Wszak nie będę się tu rozwodził na tymi, którzy wprost uważają, że myślących inaczej należy palić na stosie, wieszać, rozstrzeliwać lub zsyłać na ciężkie roboty. Tak naprawdę na każde 100 osób, połowa to kryptototalitaryści. Może więcej. Read More

Jak rozpoznać dobrego trenera?

Tytułem wyjaśnienia

Na początku tego artykułu postanowiłem napisać kilka słów tytułem wyjaśnienia. Wiem, że czasami piętnuję niektóre błędne teorie i zachowania dość ostro. Jestem złośliwy. To fakt. Jednak sam musiałem popełnić wiele błędów nim znalazłem się w tym punkcie, w którym jestem obecnie. Jestem też na tyle krytyczny wobec siebie, iż zdaję sobie sprawę, że pewnie teraz też popełniam jakieś błędy, które zauważę za miesiąc, rok lub więcej czasu. Nikt z nas nie jest nieomylny. Każdy kiedyś zaczynał od zera. Błędy są ważną i nieuniknioną częścią procesu nabierania wiedzy i doświadczenia. Moment, w którym uznamy, że już wiemy wszystko i nie robimy żadnych błędów jest chwilą, w której przestajemy się rozwijać. Zawsze największy szacunek budzili we mnie nie ci co z pewną miną głosili niezachwianie swoje poglądy, lecz ludzie potrafiący się przyznać do własnych błędów i szukać nowych dróg.
Robiłem na siłowni masę głupot. Kierowałem się bzdurnymi teoriami, jak większość z ćwiczących. Wierzyłem w bajki o zdobywaniu masy mięśniowej za pomocą takich metod jak Heavy Duty. Prawda jest taka, iż trening tego rodzaju daje korzyści tylko genetycznym mutantom lub amatorom sterydów.
Zdarzało mi się komuś źle doradzić. Do tego też muszę się przyznać. Dlaczego teraz macie mi wierzyć? Mógłbym się odwołać do lat doświadczeń, do nocy nieprzespanych, które spędziłem na studiowaniu materiałów naukowych itd. Jednak nie o to chodzi. Tym do czego pragnę Was zachęcić jest krytyczne myślenia. Read More

Indywidualizacja treningów cz. 3

Proponowane podejścia do indywidualizacji treningów

No i wreszcie dochodzimy do istoty problemu. Pośród przeróżnych dziwnych i niepoważnych zaleceń mamy też te dotyczące indywidualizacji. Autorzy artykułów bazują bezkrytycznie na przebrzmiałym podziale ludzi na: ektomorfików, mezozoików i endomorfików. Nie wiem, dlaczego nikt tego jeszcze nie wyśmiał.
Schemat ten bazuje na przedpotopowych założeniach psychologii. Dokładniej jest wynikiem poszukiwań w zakresie charakterologii. Dziś już żaden poważny psycholog nie będzie się odwoływał do tego schematu. Podejmuje się nadal próby oceny cech temperamentu w oparciu o morfologię, ale służy temu systematyka LaSennowska lub inne. Są dużo bardziej rozbudowane, a i tak ciągle jeszcze wyszukuje się pomniejsze podtypy. U LaSenne’a (charakterologia z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia) pojawia sie 16 podtypów.
Bądźmy poważni. Próba klasyfikacji wszystkich ludzi według trzech typów budowy i układanie im na tej podstawie treningów optymalizujących budowanie masy mięśniowej, to zabawa dla wróżki, a nie poważna nauka. Parafrazując znane powiedzenie z Ojca chrzestnego, to obraza mojej inteligencji. Read More

Indywidualizacja treningów cz. 2

Sterydy i jeszcze raz sterydy

Plany, jakie są powszechnie w użyciu w kulturystyce muszą ostatecznie doprowadzić do stagnacji i rozczarowania. Wszystkie te zasady Weidera i inne „mądrości” skutkują tylko wtedy, gdy oprócz genów do gry wchodzą sterydy. Nikt z tych wielkich facetów nie wyglądałby tak jak wygląda bez hormonu wzrostu, estrów testosteronu, a ostatnio dopingu genetycznego.
Juz od sześćdziesięciu lat sterydy dominują w kulturystyce zawodowej. Na niewiele się zdadzą zapewnienia tego czy owego zawodowca, że on nigdy… nigdy… Może czas, byśmy przestali pozwalać robić z siebie durniów? Weźcie sobie i uczciwie przeanalizujcie ich plany treningowe. Dlaczego niejeden amator ćwiczący bez sterydów, o wadze dużo niższej ćwiczy większymi ciężarami? Czemu te plany działają, skoro miliony na całym świecie doświadcza frustracji, bo nie rośnie? Mistrzowie kulturystyki z typową nonszalancją oświadczają, że zdobywanie masy mięśniowej jest takie proste. Potrzebna jest tylko ciężka praca. Nie odmawiam im tego ostatniego, ale cóż… Dawno minęły czasy, gdy najlepsi w tej dyscyplinie nieustannie eksperymentowali i szukali optymalnych dla siebie planów. Ludzie ci cieszyli się zdrowiem i siłą. Dziś mamy osobników o wielkich mięśniach ze zniszczonymi nerkami i wątrobą. Długo nie chciałem tego przyjąć do wiadomości, ale trzeba też powiedzieć, że takie ilości sterydów odbijają się również na pracy mózgu. Nie za bardzo wysilają się ci nasi idole nad konstruowaniem sensownych planów treningowych i periodyzacją. Dziś apteka na śniadanie, jutro apteka na kolację i… zdobywanie masy mięśniowej jest takie proste (sic!).
Już u początku ery sterydów próbowano wmówić ludziom, że taki czy inny trening ma podstawy naukowe. Klasycznym przykładem jest tu Arthur Jones i Mike Menzter. Jeśli myślisz, że ich metodologia jest skuteczna bez sterydów, to czas przejrzeć na oczy. Kłopot w tym, że zapomnieli wspomnieć o tym w swoich publicznych i marketingowych wypowiedziach. Read More