Siłownia publiczna czy domowa? cz. 2

Problemy na siłowni publicznej

Nie chcę tu dyskredytować wszystkich siłowni publicznych, ani odradzać treningu na nich. Jednak warto się zastanowić, czy faktycznie jest to najlepsze środowisko wzrostu. Teoretycznie mamy duży dostęp do wszelakiego sprzętu oraz kontakt z bardziej doświadczonymi kolegami, którzy już długo trenują.
W praktyce nie zawsze sprzęt jest dużo wart. Jeśli brakuje gryfów i zwykłych stojaków, czy racka, a miast tego mamy sto maszyn, to korzyść wątpliwa. Nie zawsze też sprzęt jest dostępny i musimy czekać, bo ktoś inny go zajmuje, a przerwy wykorzystuje na długie pogawędki. Nie wolno rozkręcać sztangielek, by precyzyjnie dobrać sobie ciężar i szereg innych nonsensów, z jakimi można się spotkać.
No właśnie. plotki, śmiechy i rozmowy. To bardzo fajna rozrywka. Umów się z kumplami w kawiarni, ale w siłowni to wszystko tylko przeszkadza. Nie jest to też dobre miejsce na podryw. Naprawdę! Sam porządnie ćwicz i pozwól spokojnie ćwiczyć dziewczynom, jeśli takie się pojawią.
Jestem też dość sceptyczny, gdy chodzi o wiedzę tzw. bardziej zaawansowanych. Większość ludzi i tak powiela stare błędy przez lata i wykazuje daleko idącą odporność na wiedzę. Z tego powodu istnieje dość nikłe prawdopodobieństwo, iż trafi się na kogoś kto faktycznie wie o czym mówi. Na początku każdy rośnie nawet jedząc jak modelka i byle jak ćwicząc. Potem przestaje rosnąc, ale może już robić za podwórkowego eksperta. Dość często też dalsze przyrosty zawdzięcza sterydom. Na temat mitów i opowieści, jakie można zasłyszeć na siłowniach można długo się rozpisywać. Ja nie mam do nich cierpliwości.
Zwykle im większa inwestycja w maszyny, tym można podejrzewać mniejszy poziom wiedzy u prowadzących i zatrudnianej kadry zwanej z niewiadomych powodów trenerami.
Warto wziąć pod uwagę jeszcze aspekt czasowy i ekonomiczny. Na publicznej siłowni ćwiczyć można tylko w godzinach otwarcia, co nie każdemu odpowiada. Znacznie ogranicza to wolność komponowania planów treningowych i z czasem staje się coraz bardziej uciążliwe. Karnet na siłownię też do tanich nie należy. Zwykle układa się tak karnety, by wychodziło to na niekorzyść ćwiczącego. Płacisz za 2 godziny treningu w czasie jednej sesji, gdy tymczasem każdy rozsądny zawodnik wie, że trening dwugodzinny to kompletne nieporozumienie. Za wydane na wstęp pieniądze można się zaopatrzyć w wysokiej klasy sprzęt, a w dłuższej perspektywie dzięki temu sporo zaoszczędzić i przeznaczyć pieniądze na lepsze jedzenie, czy nawet suplementy.

Co ogranicza w budowaniu własnej siłowni

Podsumowując wszystko co zostało do tej pory napisane, uważam, że lepszym wyborem jest siłownia domowa. Nie każdy będzie mógł sobie na nią pozwolić, więc nie dyskredytujmy całkowicie siłowni publicznej, ale warto wiedzieć jak sprawy stoją i miarę dostępnych możliwości dokonywać najlepszych wyborów.
W tworzeniu siłowni domowej ograniczają nas zwykle trzy elementy. Po pierwsze domownicy. Wspaniale jest, gdy nie mają nic przeciwko treningom i temu, by wydzielić część piwnicy czy nawet mieszkania na małą siłownię. Dość często jednak mają. Nie zawsze można się dogadać z rodzicami, czy później żoną w tej sprawie. Zwykle pomaga czas i delikatne stopniowe przekonywanie, ale różnie to bywa. Zwykle trzeba nad tym jakiś czas pracować i to bardzo cierpliwie.
Drugi element to przestrzeń. Bywa, że jest jej za mało i nawet przy maksymalnym zaangażowaniu wyobraźni i pomysłowości nie uda się nic wymyślić. Przestrzeń musi dawać nam wygodę i bezpieczeństwo. Musimy mieć gdzie „machać” sztangą bez ryzyka uderzenia w meble czy wybicia szyby lub zrzucenia lampy. Ile powinna mieć tka przestrzeń. Zapewne absolutne minimum to jakieś 12 metrów kwadratowych. Oczywiście, gdy ta powierzchnia będzie zbliżona do kwadratu. Choć nie ukrywam, że to i tak bardzo mało i niełatwo się na niej zmieścić.
Trzeci element to pieniądze. Brakiem pieniędzy tłumaczy się dziś wszystko, ale akurat w budowaniu domowej siłowni to problem najmniejszy. Dobry gryf i obciążenie tak dużo nie kosztują, Wychodzi dużo taniej niż karnety na siłownię. Nie musimy też od razu kupować wszystkiego. Mniej sprzętu na początku to i mniej przerażenia w oczach domowników. Weźcie to pod uwagę i nie znoście do domu na raz zbyt wiele.
Jeśli uda nam się ominąć te trzy ograniczenia, możemy spokojnie ćwiczyć w domu. Jeśli nie pozostaje chyba jednak wybrać się na siłownię publiczną. Być może do pewnego stopnia byłoby możliwe trenowanie w terenie, ale jakoś ani w mieście ani w warunkach zimowych tego nie widzę. Trening na deszczu też wydaje się wątpliwy.
Czas przejść do zagadnienia kluczowego. Co powinno się znaleźć a naszej siłowni, a czego tam być nie musi.

Related posts:

  1. Siłownia publiczna czy domowa? cz. 1 Siłownia publiczna – hipermarket i park maszynowy w jednym To...
  2. Siłownia publiczna czy domowa? cz. 3 Sprzęt przydatny i nieprzydatny. Co kupić do siłowni? Dylemat jaki...
  3. Nocne podjadanie – sposób na większą masę mięśniową? Świat według żarłoka Przez jakiś czas zastanawiał mnie problem nocnych...

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

Leave a Comment