Siłownia publiczna czy domowa? cz. 1

Siłownia publiczna – hipermarket i park maszynowy w jednym

To co przestawiają sobą współczesne publiczne siłownie będzie wyglądało bardzo kusząco dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z treningiem siłowym. Dla tych, którzy mają już za sobą lata praktyki i trochę wiedzy, jest to raczej widok przerażający lub zgoła śmieszny.
Siłownię publiczną urządza się po to, by na niej zarabiać pieniądze, a nie po to, by potencjalny klient był silniejszy i zdrowszy. Te dwie sprawy musimy już na samym wstępie rozróżnić. Dla właściciela najważniejszy jest marketing, dla nas powinno być zdrowie i widoczne postępy. Także te w zakresie sprawności, siły i masy mięśniowej.
Mnie osobiście współczesna siłownia przypomina hipermarket. Wejdź i wybierz sobie co chcesz. Wielkie bicepsy? Oto pięć różnych maszyn na wielkie bicepsy? Może interesują Cię silne barki? Oto urządzenie do wyciskania, a tam do unoszenia ramion itd. Tylko korzystać. Wszystko lśni i naprawdę wygląda bardzo fajnie.
Inne skojarzenie to hala produkcyjna. Tu i tam mamy rozbudowany park maszynowy. I teraz zastanówmy się przez chwilę. Czemu właściwie służą maszyny? Po co je wynaleziono? Każdy kto chodził do szkoły odpowie poprawnie, że po to, by ułatwić człowiekowi życie. Maszyny wykonują za nas część pracy. Dzięki nim możliwa jest większa precyzja, podnoszenie wielkich ciężarów itd. Dziś produkcja jest coraz bardziej zautomatyzowana, a człowiek ma tylko nadzorować pracę maszyn. Dzięki temu mniej się męczy.
Teraz zastanówmy się nad korzeniami sportów siłowych. Częściowo powstały właśnie dlatego, by uzupełnić niedobory ruchu i pracy mięśni, którą przejęły maszyny. Taki był kontekst szeroko rozumianej kulturystyki naturalnej uprawianej dla zdrowia. Nie mówimy tu o sterydowych monstrach. To inna historia. Mówimy o zjawisku, które obecnie jeszcze bardziej się nasila. O siedzącym trybie życia, o powszechnym odejściu od pracy fizycznej. To też wydaje się fajne, ale szybko odkryto, że powoduje szereg problemów zdrowotnych. Podstawowym jest niewątpliwie narastająca fala wad postawy u społeczeństwa. Nie łudź się Czytelniku, że Ciebie to nie dotyczy. Idź na badania do specjalisty i szybko odkryjesz, że również Ty tworzysz te liczby statystyczne. Dzisiaj mówią one o 90% ogółu ludności krajów rozwiniętych dotkniętych skrzywieniami kręgosłupa.
Wróćmy do maszyn. Z racji, że izolują nadmiernie poszczególne mięśnie, nigdy porządnej masy mięśniowej nam nie dadzą. Na maszynie nie jesteśmy w stanie pobudzić odpowiedniej ilości jednostek motorycznych. Nienaturalny tor ruchu wymuszany przez maszyny niejednokrotnie zamiast poprawić nasz stan zdrowia tylko pogłębi wady postawy. Maszynami też nie poruszymy głębiej położonych mięśni oraz nie wyrobimy sobie właściwych odruchów i nie nauczymy się korzystać z naszego ciała w taki sposób, jak zaprojektowała to natura (jak kto woli to Bóg). Możesz ciągnąć wielkie ciężary na wyciągu, a nie będziesz potrafił podciągnąć się na drążku ani razu. Po co Ci taka siła, skoro w sytuacji życiowego zagrożenia na nic się nie przyda. Silne nogi zbudowane na maszynach? Cóż z tego. Schylisz się po 20kg w sklepie i uszkodzisz sobie kręgosłup, bo nie nauczyłeś się schylać prawidłowo, nie wypracowałeś odpowiedniej reakcji mięśni grzbietu i brzucha. Siła to nie siła pojedynczych mięśni, ale siła całego aparatu ruchowego. Zaburzone proporcje siły pomiędzy mięśniami, brak ich zgrania, to zwiększone zagrożenie zdrowia.
Jeśli wszystkie ćwiczenia wykonujesz siedząc i leżąc na maszynach, będziesz silny na maszynach, w życiu nadal będzie słaby, a nawet bardziej podatny na kontuzje Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ćwiczy po to, by było mu wygodnie, czy raczej by być silnym i zdrowym.

Dobra strona maszyn

Nie chodzi o to, by tworzyć jakiś ruch społeczny przeciwko maszynom na siłowaniach. Nie namawiam Was do manifestacji z transparentami pod taką czy inną siłownią. Niekiedy są one przydatne. Zwykle jednak dla osób bardziej zaawansowanych. Nigdy też nie mogą stanowić podstawy treningu, a tylko jego uzupełnienie.
Z czasem można pewne ćwiczenia na maszynach dodawać. Choć większość tego co robi się w siłowniach i tak pozostaje parodią treningu. Przysiad na suwnicy? Nigdy w życiu. Nienaturalny tor ruchu musi doprowadzić do patologii postawy. Podobnie z wyciskaniami na suwnicach.
Inaczej ma się sprawa z maszynami do prostowania czy uginania nóg. Nigdy nie zastąpią one przysiadów czy martwych ciągów, ale mogą je uzupełnić. Tak samo platforma do wyciskania nogami. Choć w przypadku niektórych schorzeń i niepełnosprawności dopuszczalne nawet będzie zastąpienie przysiadów platformą. Jednak nie traktujcie tego, jak wymówkę. Większość powinna robić przysiady i koniec.
Bardzo niezdrowa, a tak polecana paniom, jest bieżnia mechaniczna. Nigdy na niej nie ćwiczcie, jeśli choć trochę zależy Wam na zdrowych kolanach. Odwrotne wektory sił działające na stawy są po prostu szkodliwe. Każdy trener polecający taką bieżnię sam sobie wystawia świadectwo niewiedzy i ignorancji.
Natomiast maszyna tzw. butterfly może być pomocna, gdy trudno jest uzyskać zadowalający kształt klatki piersiowej, zwłaszcza w jej aspekcie wewnętrznym. Jednak nigdy przenigdy nie może stanowić podstawowego ćwiczenia na klatkę piersiową. Jeśli ktoś siada na takim przyrządzie wcześniej niż po upływie 2 lat regularnego treningu tylko się ośmiesza. Podobnie jak gogusie od różowych majtek i sztangielek uważający się za specjalistów od treningu kobiet.
W bardziej zaawansowanych treningach klatki piersiowej przydaje się też brama, to jedna z nielicznych maszyn, która daje zaawansowanych kulturystom wymierne efekty, a którą trudno wkomponować w domową siłownię.

Related posts:

  1. Siłownia publiczna czy domowa? cz. 2 Problemy na siłowni publicznej Nie chcę tu dyskredytować wszystkich siłowni...
  2. Siłownia publiczna czy domowa? cz. 3 Sprzęt przydatny i nieprzydatny. Co kupić do siłowni? Dylemat jaki...

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

Zdarzyło mi się chodzić na kilka siłowni komercyjnych, na wszystkie krótko z kilku powodów:
1. Nadmiar maszyn, o którym sam piszesz. Zaczynałem od ławki, stojaków, prostej sztangi, drążka i dwóch hantli. I ponad 10 lat miałem na tym sprzęcie postępy. Na komercyjnej siłce – owszem, stojaki do przysiadów są, ale nie ma gdzie ich postawić, bo nie ma skrawka wolnej podłogi. O braku drążka na wielu siłowniach, to już nawet nie wspominam.
2. Jak już się znalazł “plac” do przysiadów, albo ciągu, to zaraz znalazł się mądraliński ze stażem 2 miesiące, krzywymi plecami, co już zeżarł pięć kilo nitrobolonu, pouczać mnie jak bardzo sobie szkodzę. Kilkanaście lat robię siady, martwym i dzień dobry uregulowałem wypadające dyski tak, że już się nie wysuwają, ale amator nitrobolonu wie lepiej. Podobnie różni machacze hantlami uczyli mnie, jak robić unoszenie sztangielek bokiem, bo oni przy wadze 60 kg używają już 18 kg hantli, a ja, 90 kilo masy, używam ledwie dziesiątek.
3. Trening, który układam sobie POD SIEBIE znając siebie. Tak samo, zaraz znaleźli się mądrzy, co to wiedzą, że klatę maks dwa razy w tygodniu można ćwiczyć i najwyżej w 10 seriach, a bicepsy już tylko w pięciu, ale za to 3-4 razy w tygodniu.

Trzeba przyznać, że jeden “klub” pół komercyjny przypadł mi do gustu, był to klub podnoszenia ciężarów. Trochę ludzie dziwnie patrzeli, bo większość to weightlifterzy, więc główne ćwiczenia inne, ale nikt się nie czepiał, nikt nie pouczał. Jak chciałem się nauczyć techniki rwania i podrzutu, to trener też od czasu do czasu był. No i było masę stojaków, pomosty i dużo ciężaru. Ciągi i siady można było robić do woli, ławka do ciskania i drążek też były, ale ciężarowcy ich nie używali, więc nie trzeba było nigdy czekać.
Koniec końców i tak najlepiej ćwiczy mi się w swojej własnej siłce.

Sam cenię kulturystykę właśnie za to, że można dopasować wszystko do indywidualnych możliwości, predyspozycji itd. Sport praktycznie dla każdego, nawet przy poważnych problemach zdrowotnych. Niemniej, a może właśnie i dlatego, doszło w nim do największego bałaganu metodologicznego i do nadużyć. W żadnym innym sporcie nie ma tylu patologii. Jest to przykre, że niewielu dziś wie na czym naprawdę polega kulturystyka. Nie pozostaje nic innego, jak robić swoje :)

Leave a Comment