Osobowość a kulturystyka cz. 2

Stereotypy a prawda

No dobrze. Kto przychodzi na siłownię? Gdybyśmy to pytanie zadali ludziom w sondzie ulicznej dostalibyśmy typowy zestaw stereotypów. Są to osobnicy ograniczeni intelektualnie, którzy całą swoją wartość widzą w atrakcyjności fizycznej. Może nawet dziwolągi. Dla wielu ludzi kulturystyka jest ciągle formą patologii. Zwykle też nie rozróżnia się kulturystyki naturalnej stawiającej na zdrowie, z kulturystyką sterydową, która faktycznie jest patologią. Gdyby ktoś liznął cokolwiek psychologii to zapewne uraczyłby nas jeszcze wykładem o niskiej samoocenie takich osobników.
Ja, gdybym miał próbować określać pokrótce nawet nie osobowość, lecz raczej powody pojawienia się na siłowni, odniósłbym się do dwóch możliwości. Po pierwsze ludzie zdesperowani, których natura bardzo zaniedbała i chcą wyglądać lepiej. Po drugie ci wszyscy, którzy ulegli chwilowej modzie. Czasem są to osoby, na których oddziaływał przykład trenującego ojca lub kogoś innego.
Niewiele nam to mówi o osobowości. Nic dziwnego, bo trudno wymienić jakieś cechy, które definitywnie odróżniają kulturystę od innych ludzi. Jeszcze trudniej zgodnie z tym próbować różnicować plany treningowe. Na pewno na wstępie możemy powiedzieć, że są to ludzie, którzy nie boją się spróbować czegoś nowego. Jednak jest to bardzo powierzchowna ocena. Zwykle wszyscy w młodości z czymś tam eksperymentują. Na dłuższą metę o niczym to nie świadczy.

Osobowość po kilku latach

Co innego, gdy weźmiemy pod uwagę osobowość człowieka trenującego dłuższy czas. Tu już można dojść do ciekawych wniosków, choć nie należy zbytnio ich generalizować. Jednak mowa o okresie przynajmniej 4-5 lat. Krótszy okres nic nie daje. Ważne jest też, by był to czas nieprzerwany, a nie treningi na zasadzie wiosennego zapału.
W tym wypadku pojawia się większa pewność siebie. Nie chodzi tu o typową postawę nakoksowanego dresiarza, lecz o taką pewność siebie, która nie potrzebuje sztucznych podtrzymań. Wyraża się w szacunku do słabszych i do tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z siłownią. 5 lat treningu wypracowuje także obowiązkowość i umiejętność radzenia sobie z silnym stresem. Taki człowiek będzie zdolny do ciężkiej pracy i do podejmowania różnorakich wyzwań życiowych.
Natomiast śmieszne i niepoważne byłby próby oceny inteligencji kulturystów. Trzeba raz na zawsze zapomnieć o stereotypach. Jasne, że w siłowniach przeważają osoby o dość niskich ambicjach intelektualnych, ale nie jest to nic innego, jak odbicie ogólnego przekroju społecznego. Mimo tego, że coraz więcej ludzi chlubi się wyższym wykształceniem, mało kto potrafi dziś napisać zdanie poprawnie po polsku. Wystarczy przejrzeć internet. Nawet tłumaczenia książek są nieraz katastrofalne stylistycznie. Podstawowe błędy ortograficzne na forach plus nieustanne i nieuzasadnione korzystanie z wielokropków, niepoprawne używanie zaimków, to tylko wierzchołek góry lodowej. Czego więc spodziewać się po kulturystach?
To wszystko nie znaczy, że na siłowniach nie pojawiają się ludzie bardzo inteligentni i wykształceni nie tylko na papierze. Sam miałem okazję pracować z takimi osobami. Możemy więc sobie darować wszelkie próby oceny inteligencji „przeciętnego” kulturysty.

Spokój jako warunek postępu

Chciałbym na koniec wspomnieć jeszcze o jednej ważnej cesze. Być może to ona w dużej mierze warunkuje nieustanny rozwój masy mięśniowej i dobre zdrowie. Jest nią spokój. Uzyskanie tej cechy nie jest łatwe. Większość próbuje ćwiczyć napędzając się emocjami. Stąd muzyka na siłowniach i moda na stymulatory. To również do niczego nie prowadzi. Emocje raz są takie, raz inne. Poleganie na nich w życiu czy na treningach świadczy o rozchwianej osobowości. Im bardziej ktoś wpada w euforię, tym mniej skuteczny jest w działaniu.
Sam mam taki temperament, że trudno mi zachować spokój. Pracuję nad tym od wielu lat. Dość łatwo podlegam stresom, choć dziś już mniej niż kiedyś. Jednym przychodzi to łatwiej, a innym trudniej. Na tyle na ile udaje się wyeliminować stres, na tyle same treningi dają lepsze efekty, mięśnie i układ nerwowy szybciej się regenerują, a metabolizm lepiej przebiega. Zwykle też udaje się wtedy kortyzol utrzymać w normie. Motywacja nie ma nic wspólnego z emocjonalną euforią. Jest dokładnie jej przeciwnością. To zdolność dania z siebie wszystkiego mimo zmiennych, a nieraz negatywnych emocji. Do pracy też nie idziemy tylko wtedy, gdy mamy dobry humor.
Muzyka w czasie ćwiczenia podnosi poziom stresu fizjologicznego. Kłopoty osobiste mogą nieraz całkowicie ograniczyć przyrosty, a nawet być przyczyną kontuzji.
To sprawia, że niektórzy próbują wzbogacać treningi o ćwiczenia autogenne Schultza czy inne formy medytacji. Nie mam nic przeciwko temu, choć należy pamiętać, że to również jest wyraz swoistej mody. Forma medytacji powinna być dobrana do osobowości, a to nie jest łatwe.
Od strony fizjologicznej stres redukuje się zabiegami fizjoterapeutycznymi lub relaksacją poizometryczną. Ta ostatnia jest dobrym rozwiązaniem dla osób nie mających czasu lub pieniędzy na inne zabiegi.
Być może nieco odbiegam już od tematu. Najważniejszy wniosek, jaki się nasuwa, to wzajemne powiązane pomiędzy dbaniem o zrównoważoną osobowość, a dbaniem o rozwój masy mięśniowej i zachowanie lub poprawienie stanu zdrowia. Nie ma czegoś takiego, jak osobowość kulturysty. Mimo to, od nas zależy czy nadamy temu pojęciu nową jakość, czy też na zawsze będzie pokutować stereotyp tępego dresiarza. Dodam jeszcze, że ten stereotyp sprawia, że wiele osób nigdy nie zacznie trenować.

Related posts:

  1. Osobowość a kulturystyka cz. 1 Psychologia, czy raczej nieuctwo? Wpadł mi niedawno w ręce artykuł...

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

Leave a Comment