Kreatyna jest obecnie uznawana za jeden z najskuteczniejszych suplementów budujących masę mięśniową. Przyznają to nawet osoby, które z dużą ostrożnością i nieufnością podchodzą do wszelkich suplementów, ale jednak do pewnego stopnia znają się na rzeczy. Niestety także w odniesieniu do kreatyny panuje spory zamęt informacyjny.
Na pierwszy plan wysuwają się dość dziwaczne doniesienia medialne. Oto bowiem mamy dziennikarzy epoki współczesnej, ludzi nieoduczonych w sposób wręcz skandaliczny. Od kilku lat obserwuję gwałtowne pogarszanie się poziomu wszystkich programów telewizyjnych. Odnoszę też wrażenie, że im kto głupszy lub na większego głupka pozuje, ten ma większe szanse na karierę w tzw. show-biznesie. Jednak mogłoby nam się wydawać, że wszelkie wiadomości powinny być prezentowane w miarę rzetelnie i obiektywnie. Tymczasem jest inaczej. Nie chodzi mi tu o preferencje polityczne i wiadomości o takim profilu, lecz o proste informacje, w których taka czy inna opcja polityczna nie ma najmniejszego znaczenia. Co tam ciekawego słyszymy? Co jakiś czas podaje się nam informacje o zatrzymaniu dilerów narkotykowych. Przy tej okazji wymienia się niedozwolone środki, jakie zatrzymani mieli w posiadaniu. Już parę razy, ku memu największemu zdumieniu, prezenter lub prezenterka wymieniali jednym tchem obok marihuany i heroiny – kreatynę. Brzmi podobnie, więc czemu nie?
Nic więc dziwnego, że potem czytuję o problemach ludzi, którzy przyjmują kreatynę i są posądzani przez rodziny lub swoje partnerki o zażywanie sterydów. No bo przecież, skoro to środek niedozwolony, za który policja aresztowała kogoś, to pewnie jest bardzo niezdrowy i niebezpieczny. Dochodzi jeszcze ryzyko wspomnianego aresztowania.
Żyjemy w naprawdę dziwnych czasach. Czemu nikt nie zada sobie trudu przejrzenia oferty sklepów z suplementami dla sportowców. Nie trzeba wychodzić z domu. Takich sklepów jest w internecie pełno. Wszystkie działają zgodnie z prawem i wszystkie mają w swojej ofercie kreatynę. Chyba nie spotkałem się z takim sklepem, który nie oferowałby tego suplementu w jakiejś postaci.
Inna sprawa, że spora część społeczeństwa nie widzi żadnej różnicy pomiędzy wspomaganiem wysiłku suplementami, a niedozwolony sterydami syntetycznymi. Do pewnego stopnia przyczyniają się do tego właśnie niedouczeni dziennikarze, a częściowo także copywriterzy zapędzający się zbyt daleko w zachwalaniu takich produktów. Miast wyraźnie napisać, że dana kompozycja aminokwasów poprawia wydzielanie hormonu wzrostu, piszą, że suplement zawiera hormon wzrostu. Tak jednak nie jest. Hormon wzrostu podlega u nas, i nie tylko u nas, bardzo ścisłym restrykcjom prawnym. Nie może go przepisać zwykły lekarz, lecz tylko specjalna komisja krajowa.
Jeśli spojrzymy na amerykański rynek to zobaczymy, że tam mnóstwo firm oferuje coraz bardziej złożone formuły suplementacyjne. Jednocześnie od kilku lat w USA trwa wielka nagonka, wręcz fobia, na punkcie sterydów. Po fali zgonów wynikających z przedawkowania nielegalnie zażywanych sterydów, policja tropi je z nie mniejszą zaciekłością niż narkotyki. Paradoksem jest już fakt, że za niewielką ilość sterydów można trafić do więzienia, gdy tymczasem za posiadanie małej ilości narkotyków do „osobistego użytku” nie ponosi się konsekwencji prawnych.
Nigdy jednak nikogo i nigdzie na świecie policja nie aresztowała za posiadanie kreatyny. Można ją legalnie kupić w każdym sklepie z odżywkami, o czym już wspomniałem.
Kolejnymi inicjatorami zamętu są autorzy artykułów, którzy pozornie dbają o nasze zdrowie, a w rzeczywistości dają wyraz niedoinformowania i w dość dziwny sposób przekłamują wyniki badań naukowych. Oto klasyczny przykład. Niedawno miałem w ręce artykuł dowodzący szkodliwości efedryny i kreatyny. Znowu autor poszedł skrótem myślowych charakterystycznym dla nieuka. Podobne znaczy tożsame. Pamiętacie: heroina- kreatyna? Teraz mamy efedryna – kreatyna. Kolejna próba utrwalenia mętnych łańcuszków skojarzeń w społecznej mentalności.
Tak więc autor nie siląc się na rozróżnienie podaje nam wyniki badań naukowych sugerujące, że obie te substancje niebezpiecznie podwyższają temperaturę ciała, co w dużych dawkach może skończyć się nawet zgonem. Jeśli chodzi o efedrynę to faktycznie takie ryzyko istnieje. Osobiście nie jestem zwolennikiem stosowania efedryny ani też agresywnych redukcji, którym takie zażywanie zazwyczaj towarzyszy. Jednak nie zauważyłem i nie znalazłem żadnych rzetelnych badań mogących potwierdzić takie zagrożenie w wypadku kreatyny.
W drugiej części artykułu następowała mętna próba przeniesienia wyników badań zażywania efedryny na kreatynę. Przyznam, że nie bardzo rozumiem cel takiego zabiegu.
Realne ryzyko istnieje zwykle tylko u osób chorych na nerki, ale w tym wypadku większość suplementów będzie raczej niewskazana. Problemy z nerkami to jedna z chorób, która praktycznie zupełnie uniemożliwia ciężkie treningi siłowe. Można ćwiczyć mając poważną wadę wzroku, można nawet trenować w przypadku schorzeń typu polineuropatia (choć trzeba wiedzieć dokładnie co się robi), można do pewnego stopnia ćwiczyć z chorym sercem. Obecnie już światowa medycyna wycofała się z zakazu treningów dla tych grup chorych, choć wielu polskich lekarzy nadal powtarza stare mity. Natomiast choroby nerek nie pozwalają na trening. Tu nic się nie zmieniło. Dlaczego? Bo nie ma właściwej gospodarki wodnej, bo nie można dostarczyć wystarczającej ilości białka, by regenerować i budować organizm. Tylko w tym wypadku suplementacja jest bardzo szkodliwa.
No related posts.
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.
Gdzieś obiło mi się o uszy, że we Francji kreatyna jest niedozwolona, ale nie są to jakieś super wiarygodne informacje, ot “obicie o uszy”. I to obicie nie precyzowało, czy nielegalna w sporcie, czy ogólnie w obrocie.
Z ciekawych haseł, zasłyszanych od jednego nieuka: “sterydy to są narkotyki” – tylko pogratulowałem delikwentowi darmowego ćpanka serwowanego przez jego organizm, a jego lasce pogratulowałem lekarza, który przepisał jej antykoncepcyjne narkotyki. Nie załapali.