Trening a alkohol

Czy aż taki zły?

Pisałem już kilka razy przy różnych okazjach o alkoholu w kontekście treningu siłowego. W internecie znajdziecie sporo informacji na ten temat. Wszystko w zasadzie sprowadzają się do kategorycznych zakazów. Można ćwiczyć lub pić. Pogodzić się tego nie da. Tak twierdzą autorzy tych artykułów. Więc i ja spróbuję zebrać swoje przemyślenia związane z alkoholem i spisać je w jednym miejscu.
Po latach podchodzę nieufnie do wszelkich teorii. Nawet tych niby potwierdzonych badaniami naukowymi oraz wydawałoby się opartymi na żelaznej logice. Już nieraz okazywało się, jak mogą być błędne i oparte na niewłaściwych przesłankach lub źle opisane przez dziennikarzy. Za prawdziwe uznaję tylko to, co udało mi się sprawdzić na sobie. Oczywiście reakcje jednego człowieka nie mogą być na tyle miarodajne, by można było w oparciu o nie formułować jakieś ogólniejsze teorie. Z tego powodu staram się też zbierać informacje o reakcjach innych ludzi i dopiero to daje mi jakieś podstawy do budowania własnych sądów i opinii.

Krotki sprint przez historię… picia

Proponuję na jakiś czas zapomnieć w naszych rozważaniach o treningach, masie mięśniowej i wszystkim co z tym związane. Spójrzmy tylko na alkohol jako taki. Alkohol jest znany człowiekowi od niepamiętnych czasów. Fermentowano napoje wyskokowe z czego tylko się dało. Pili biedni i bogaci. W niewielkich ilościach dawał odprężenie i pomagał w walce z przeciwnościami losu. W dużych dawkach prowadził do nieprzyjemnych objawów, o których chyba nie muszę się rozpisywać. Są dobrze wszystkim znane. Jego częste używanie prowadziło do uzależnienia i stopniowej degeneracji.
Duże ilości blokują przyswajanie białka i węglowodanów. Obciąża wątrobę, ale w przypadku niewielkich, procesu te można w zasadzie pominąć i nie brać ich pod uwagę. Ma też działanie diruekcyjne, czyli odwadniające. To również można obejść przez wypicie większej ilości wody.

Tajemniczy czynnik umiarkowania

Jeśli dobrze przyjrzymy się statystykom, to okaże się, że najzdrowsi i najdłużej żyjący ludzie, to tacy, którzy potrafią korzystać z alkoholu z umiarem. Wcale nie ci, którzy wcale nie piją. Ciekawe prawda? Nie należy zbyt pochopnie wyciągać wniosku, iż to umiarkowane spożycie alkoholu tak pomaga zachować zdrowie. Wydaje mi się, że kluczowym elementem jest tu podejście do życia. Chodzi o to „umiarkowane…”. To właśnie dzięki ogólnemu umiarowi zachowuje się zdrowie i siły na długie lata. Nie zapominajmy przy tym, że alkohol wchodzi w skład wielu leków.
Umiar jest tym co najtrudniej zachować. Łatwo się upijać i jeść bez opamiętania. Nawet ośmielę się twierdzić, że całkowita abstynencja jest łatwiejsza. Najtrudniej przychodzi nam umiar. Wróćmy już powoli do treningów. Moim zdaniem, zdrowy facet z dobrze ułożonymi planami treningowymi i dietą może zbudować wspaniałe i silne ciało. Potrzeba na to dwóch do trzech lat, chyba, że dojdzie do jakichś zdarzeń losowych. Wymiar 45-50 cm jest do osiągnięcia naturalnymi sposobami. Jednak nam umiar jest obcy i dlatego tak popularne stały się sterydy anaboliczne. Jak najszybciej i najwięcej – to nasze kulturowe przekleństwo. Nie mamy czasu na naukę metodyki treningowej i cierpliwe czekanie na efekty. To zawsze się mści.

Ile i kiedy?

Stąd też pojawia tyle kłopotów związanych z piciem alkoholu i trenowaniem. Dla nas picie oznacza od razu spijanie się do upadłego. Wtedy faktycznie tracimy cały efekt uzyskany na treningach. Nie możemy liczyć na przyrosty masy mięśniowej. Inaczej będzie to wyglądało, gdy pozwolimy sobie na jedno albo dwa piwa na tydzień. Zamiast tego może być jakaś podobna dawka alkoholu w innej postaci. Przyznam, że wypijając taką ilość alkoholu wieczorem, rano uzyskuję lepsze efekty na treningu. Jakim cudem? Po prostu dochodzi do lekkiego rozluźnienia napiętych nerwów.
Chodzi tylko o to, by nie zwiększać tej dawki. Tylko tyle i nic więcej. Należy pić w dużym oddaleniu czasowym od treningów i zwiększyć wtedy ilość spożywanych tłuszczów zwierzęcych. Nie wolno pić na pusty żołądek. Choć w zasadzie osoba trenująca prawie nigdy nie powinna mieć pustego żołądka. Po wypiciu piwa lub setki wódki (na takiej dawce należy zakończyć) trzeba uzupełnić braki wody w organizmie.
Jednak są osoby, dla których i taka dawka może być za duża. Niektórzy w trakcie budowania masy mięśniowej nie powinni pić wcale. Do jakiej grupy należysz musisz sprawdzić sam. Tego nie dowiesz się z żadnego artykułu w internecie.
Oczywiście ze względu na trudności z zachowaniem umiaru i to, że lepiej sprzedają się skrajne teorie, wszyscy piszą, że alkoholu nie wolno pić wcale, a w każdym razie nie jest dozwolony dla uprawiających sport. Nasuwa się złośliwa uwaga, że może osoby nie uprawiające sportu są zdrowsze i im alkohol nie będzie szkodził?
Niewielka ilość alkoholu daje nam poczucie psychicznej wolności. Trening i dieta są bardzo ważne i potrzebna jest duża mobilizacja i wytrwałość. Od czasu do czasu mała odskocznia może poprawić nam nastrój i umocnić motywację. Wymagana jest tylko dojrzałość i samokontrola.
Bynajmniej nie namawiam nikogo do picia alkoholu i mam nadzieję, że tekst ten zostanie właściwie zrozumiany. W wypadku wypicia większych ilości alkoholu nie ma żadnych złotych środków. Zawsze dojdzie do strat w masie mięśniowej i wydolności organizmu. O tym też należy pamiętać.

No related posts.

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

Leave a Comment