Piękny umysł czy piękne ciało?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nawet największe i najpiękniejsze umysły nie negują znaczenia fizycznego piękna.

Negują je najczęściej osoby, które z jakichś powodów tkwią we własnych kompleksach. Ludzka natura jest niestety bezlitosna i zostaliśmy ukształtowani tak, by reagować na bodźce wzrokowe. Jeśli do tego mamy do czynienia z pięknym umysłem – tym lepiej, bo w przeciwnym wypadku nasze fascynacje mają zazwyczaj przejściowy charakter.

Negacja znaczenia piękna i negacja działań mających na celu dążenie do jego osiągnięcia jest pewnym przerysowaniem i znakiem naszych czasów, w których piękno jak nigdy dotąd jest towarem odzieranym z większości tych znaczeń, jakie przypisywaliśmy mu na przestrzeni wieków. Dzisiaj pogoń za pięknem jest skutkiem zawężenia zakresu naszych naturalnych upodobań, gdyby do tego nie doszło, być może w dalszym ciągu uznawalibyśmy, że jest ona czymś zdrowym i zupełnie naturalnym, a tak… uważamy ją jedynie za przejaw pewnego wynaturzenia i odzierania człowieka z jego człowieczeństwa.

Wygląd czyli ja?

Chcąc czy nie chcąc nasz wygląd nas opisuje. Jest zewnętrzną, widzialną emanacją wnętrza. Ponieważ w większości przypadków nasze relacje z ludźmi opierają się na relacjach powierzchownych trudno o doszukiwanie się wewnętrznego ja w każdej osobie, z którą mamy do czynienia. Jeśli nie ma w nas chęci ku temu wygląd tym bardziej zyskuje na znaczeniu. To niesprawiedliwość, i owszem, ale niesprawiedliwość wynikająca z zakorzenionych w nas atawizmów. Ktoś kto jest piękny jest atrakcyjny, reszta w pierwszym kontakcie ma znacznie mniejsze znaczenie. Staje się ważna nieco później.

Uroda rodzi się w umyśle

Co ciekawe nasze postrzeganie świata i to, czy coś uznajemy za piękne lub nie, wynika z naszego umysłowego kodu. Jedni ludzie podobają nam się bardziej, inni mniej, równie ambiwalentnie traktujemy siebie.

Mój postulat jest taki: piękno jest pożądane i atrakcyjne i nic tego nie zmieni, w dążeniu do niego nie ma nic złego i jest to dążenie naturalne. Jeśli jednak zapomnimy przy tym o wnętrzu: własnym i wnętrzu drugiego człowieka.
Dlatego powstał ten blog – opowiem w nim o tym, jak poprawiać swój wygląd nie zapominając o umyśle.

A co ma do tego hormon wzrostu?

Jest uważany za jeden z filarów medycyny anti-aging. Nie tylko odpowiada za nasz rozwój, ale też kształtuje naszą sylwetkę i … opóźnia procesy starzenia. Jako osoba świadoma pewnych procesów fizjologicznych, stała bywalczyni siłowni i klubów fitness uznaję go za jeden z synonimów piękna, które chcemy osiągnąć i które chcemy zatrzymać.
2,4

No related posts.

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

za pięknym umysłem i pięknym ciałem, ludzie którym nie chce się nad sobą pracować często negują znaczenie tego drugiego, a dla mnie piękny człowiek to człowiek potrafiący harmonijnie rozwijać i umysł i sylwetkę. Pozdrawiam !

Leave a Comment